Nasza „nowa” pralka to bubel jakich mało, w ciągu dwóch lat o daty zakupu, pralka zepsuła się już siedem razy. To bardzo frustrujące, że człowiek kupując nowy sprzęt zmuszony jest do jego ciągłego naprawiania.
I nie zmienia tego nawet fakt, że naprawy były wykonywane bezpłatnie w ramach umowy gwarancyjnej – ale co z tego, skoro w ciągu tych dwóch lat przez blisko miesiąc nie mogłem korzystać z mojego „nowego” sprzętu, bo stał zepsuty i czekał na naprawę. Zgłosiłem sprawę nawet do rzecznika praw konsumentów z nadzieją, że nada całej sprawie jakiś bieg – w końcu dlaczego mamy być narażeni na kupowanie takich tandetnych sprzętów. Człowiek po to kupuje nowy sprzęt, wydaje na niego sporo pieniędzy, żeby ten sprzęt służył mu jak najdłużej i nie psuł się od razu po zakupie. Nasza pralka już miesiąc po zakupie pierwszy raz się zepsuła. Przyjechał pan z serwisu, naprawił ją i powiedział, że już wszystko będzie dobrze. Po czym za miesiąc musiał znowu przyjechać, bo pralka po raz kolejny odmówiła posłuszeństwa. Jak na wstępie wspomniałem pralka była już naprawiana siedem razy i w końcu nie wytrzymałem i zawiozłem ją do sklepu, w którym ją kupiłem i kazałem wymienić ją na nową, oczywiście zupełnie innej firmy.
Brak komentarzy.
Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.